Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2013

Ciąg dalszy nastąpi czyli rzecz o reinkarnacji

Obraz
Tym razem trochę mistycznie, bo o reinkarnacji: książka Karen Berg pt. "...To be continued...". Podobno polskie wydanie już wkrótce. Karen Berg to żona kabalisty Rava Berga, stąd książka odwołuje się do koncepcji reinkarnacji rozumianej z tej właśnie perspektywy. Już na samym wstępie autorka zaznacza, że jej zamiarem nie jest przekonywanie nikogo do tego, że po śmierci ponownie się rodzimy - w innym ciele i w innych warunkach. Książka przeznaczona jest głównie dla tych, którzy wierzą w tę ideę lub przynajmniej się do niej przychylają i chcą wiedzieć więcej. Karen Berg, przytaczając różne biblijne i kabalistyczne przypowieści, wprowadza czytelnika w prawa, jakie reinkarnacją rządzą. I jest to jedna z wielu perspektyw, z jakiej można na ten temat spojrzeć.  Tutaj więc dusza wciela się, w zależności od swoich czynów z poprzedniego życia, aby się doskonalić, co oznacza, aby odkryć swoje prawdzie powołanie - cel swojego istnienia. Gdy ten cel pozna, a potem, wędrując ...

Szwedzki Forrest Gump czyli o stulatku, który uciekł z domu starców

Obraz
Lubię kupować książki, o których wcześniej nie słyszałam, autorów dotąd mi nieznanych. To jak próbowanie nowego smaku. A jeśli jeszcze książka jest przeceniona, robi się jakoś smutno i melancholijnie. Bo leży toto smutne na półce i patrzy jakoś tak przejmująco. Wyciąga te swoje małe papierowe łapki, rozkosznie pachnące drukarnią i cichutko pyta "mama...?". I choć się opieram, to jednak przygarniam. Staram się mieć nad tym jakąś kontrolę, ale jak z każdą kompulsją, łatwo nie jest... I przed Sylwestrem przygarnęłam książkę Jonasa Jonassona o wdzięcznym tytule "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął". Okazuje się, że nabytek z dobrej stajni, bo był to swego czasu bestseller. Przyznam, że nic o tym nie wiedziałam. Nie żeby mnie to zraziło. Skandynawskie nazwisko i ten rodzaj konstrukcji tytułu zrodziły we mnie najpierw podejrzenie, czy to nie aby kolejny krwawy, choć z pewnością świetny kryminał. Jak trylogia "Millenium". Super, ale mocne...

Operacja Die Glocke czyli James Rollins raz jeszcze

Obraz
Świątecznie lenistwo oznacza głównie czas na czytanie. Najchętniej lekkostrawne. Tym razem więc dokładnie sobie to wszystko zaplanowałam i zgłosiłam, jak nigdy, że pod choinkę chcę kolejną książkę Rollinsa. Nikt tu ich poza mną tknąć nie chce. Rodzice - mole książkowe - też patrzą na te lektury z pobłażaniem. A ja - i owszem! Jak pisałam wcześniej, wypoczywam przy tych książkach. Dzieją się tam zawsze tak nieprawdopodobne historie, że jeśli gdzieś jestem jeszcze spięta, przechodzi mi to od ręki - książki te wymagają bowiem elastycznej wyobraźni... Nie inaczej było tym razem, choć - muszę przyznać - to najlepsza jak dotąd książka tego autora, którą przyszło mi przeczytać. Może dlatego, że dużo tu wątków dotyczących II wojny światowej, a w szczególności operacji "Die Glocke" ("Dzwon"). Pierwsza scena rozgrywa się nawet we Wrocławiu w chwili wkraczania zaprzyjaźnionej Armii Czerwonej, ostatnia zaś, we Wrocławiu już współczesnym.  Operacja 'Dzwon'...