Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Śnienie: część III - jak pamiętać sny? jak je zinterpretować?

Obraz
"Wokół mnie" [fot. A.Romaniecka, Marrakesz 2012] Trzeci i ostatni post o książce Catherine Shainberg "Kabbalah and The Power of Dreaming. Awakening the Visionary Life". Książka ta - i dziś wiem to na pewno, jest jedną z najciekawszych, jakie czytałam. Pozostanie w moim księgozbiorze, bo będę do niej wracać. Wpisuje się ona w inne tematy, którymi się zajmuję i ta spójność nie może być przypadkowa. To książka, która sięga bardzo głęboko, aż do rdzenia tego, kim jestem. Jest cenna, bo daje narzędzia do pracy nad sobą, ale najpierw do wychwycenia różnicy pomiędzy tym, kim się sobie wydaję i kim w rzeczywistości jestem,  Odświeżające, choć niełatwe :-) Ważnym sprzymierzeńcem w tej pracy są właśnie sny. Shainberg porównuje je do listów, które dostajesz noc w noc, ale których nie otwierasz - tym samym omijają cię ważne przekazy, przede wszystkim na twój temat. Tak się dzieje, gdy nie analizujesz swoich snów. Aby to jednak robić, musisz najpierw je pamiętać, pra...

Śnienie: część II - dwie rzeczywistości?

Obraz
A.Romaniecka Drzwi katedry w Winchester Wracam do książki Catherine Shainberg o Śnieniu: KABBALAH AND THE POWER OF DREAMING.  Zanim autorka wprowadzi czytelnika wgłąb świata snów, robi swoistą inwentaryzację pojęć.  Założeniem kluczowym dla Shainberg i jej późniejszego wywodu jest istnienie dwóch rzeczywistości. Pierwsza z nich jest domeną naszej świadomości, która uznaje za istniejące tylko to, co daje się poznać pięcioma zmysłami. Można więc ją zmierzyć, ocenić i względnie przewidzieć, co daje wrażenie, że jest jedyną i ostateczną rzeczywistością. Nasz racjonalny umysł (lewa półkula), pragnąc dostarczyć niezbitych dowodów na prawdziwą naturę rzeczy, oddziela nas od innego świata, z którym łatwiej porozumiewa się wspomniany już umysł wyobrażeniowy (prawa półkula). Ostatnie stulecia, będące triumfem nauki i "ociosywania" świata z wszystkiego, czego nie da się wyjaśnić ani udowodnić, utwierdziły nasze ego w przekonaniu, że "nieznane" i "niewyjaśnion...

Śnienie: część I - śnisz, nawet gdy nie śpisz

Obraz
Temat snów pasjonuje mnie od dziecka. Zdarzały mi się wtedy zabawne wpadki, gdy nie byłam w stanie odróżnić snu od jawy.  Ot, choćby, mierząc się we śnie z jakimś wyzwaniem - np. gdzie mam zamontować autopilota w latającym spodku budowanym wg schematu w  Młodym Techniku. Przerywałam sen, szłam zapytać tatę, który szykował się do wyjścia do pracy, uzyskiwałam jakąś odpowiedź (jaką???), wracałam do łóżka, aby już uzbrojona w wiedzę, ten cholerny montaż dokończyć. Dzieci pewnie tak mają i każdy rodzic może sypać z rękawa podobnymi opowieściami. Dla mnie waga snów z wiekiem tylko rosła, mimo powszechnego przekonania, że jest to tylko taka maligna zmęczonego dniem mózgu. Od bardzo wielu lat spisuję więc swoje sny - większość z nich pamiętam dobrze. Nie wiem w zasadzie, dlaczego zaczęłam to robić. Może dlatego, że byłam przekonana, że sen to coś więcej, niż tylko regeneracja. Że to jakaś forma komunikowania, choćby z samym sobą. Obrazy, których się nie rozumie, radosne lub p...

Biali Indianie, neutrina i koniec świata

Obraz
Właśnie skończyłam czytać książkę Jamesa Rollins'a "Kolonia diabła". Czytałam już kilka innych tytułów tego autora. To literatura średnich lub nawet niskich lotów z kategorii powieści sensacyjnych. Książkę kupiłam na lotnisku - mój poziom intelektualny: wczesna pobudka i czas, który miałam spędzić w podróży - uzasadniał w pełni coś lekkiego, nie wymagającego wielkiej gimnastyki umysłowej. Ilekroć opowiadam komuś fabułę którejś z pozycji tego samego autora, zawsze słyszę parsknięcie i bezczelny rechot. Przyznaję, że poziom fikcji zdumiewa nawet mnie. Ale przecież właśnie dlatego to czytuję. I z tego samego powodu lubię Indianę Jones'a. Od razu wiem, że to się kupy nie trzyma i że pisarz zapewne wspomagał się jakimiś nielegalnymi substancjami organicznego lub syntetycznego pochodzenia. Nic na to nie poradzę - literatura tego typu działa na mnie kojąco i relaksująco :-) W "Kolonii diabła" mamy więc ten sam schemat. Tym razem Sigma - specjaliści naj...

Porządki w głowie

Obraz
Porządkowanie ma jakąś terapeutyczną moc. Tak przynajmniej uważam. Dziś wzięłam się za dwa pudła, które jak wyrzut sumienia trzymałam pod stołem. Było w nich to wszystko, czego nie dało się szybko uprzątnąć przed wizytą gości sprzed bodaj 3 miesiący.  I tu zastanawiające spostrzeżenie - niczego z tych szpargałów w sumie mi przez ten okres nie brakowało. Uleciało mi najzwyczajniej z pamięci, że mam jeszcze 2 inne balsamy do ust, konturówkę, kilka naszyjników, wizytówki mniej lub bardziej znajomych, perfumy itp. Rzeczy, rzeczy, rzeczy... Dużo i w sumie niepotrzebne. A był taki okres w moim życiu, dobre dwie dekady temu, kiedy bardzo dbałam, aby cały mój dobytek dało się spakować do plecaka. No może jeszcze do jakiejś torby. I tyle. Teraz nie ma nawet szans. Oglądałam dzisiaj zresztą arcyciekawy dokument na Planete o konsumpcyjnym podejściu współczesnego społeczeństwa.  fot. A.Romaniecka Wracam jeszcze do tego sprzątania. Otóż właśnie podczas odsiewania rzeczy do wyr...