Śnienie: część III - jak pamiętać sny? jak je zinterpretować?
| "Wokół mnie" [fot. A.Romaniecka, Marrakesz 2012] |
Książka ta - i dziś wiem to na pewno, jest jedną z najciekawszych, jakie czytałam. Pozostanie w moim księgozbiorze, bo będę do niej wracać.
Wpisuje się ona w inne tematy, którymi się zajmuję i ta spójność nie może być przypadkowa. To książka, która sięga bardzo głęboko, aż do rdzenia tego, kim jestem. Jest cenna, bo daje narzędzia do pracy nad sobą, ale najpierw do wychwycenia różnicy pomiędzy tym, kim się sobie wydaję i kim w rzeczywistości jestem, Odświeżające, choć niełatwe :-) Ważnym sprzymierzeńcem w tej pracy są właśnie sny. Shainberg porównuje je do listów, które dostajesz noc w noc, ale których nie otwierasz - tym samym omijają cię ważne przekazy, przede wszystkim na twój temat. Tak się dzieje, gdy nie analizujesz swoich snów. Aby to jednak robić, musisz najpierw je pamiętać, prawda? Zdaniem autorki odcięcie się od snów jest wynikiem podświadomej decyzji i ucieczki przed czymś niewygodnym i niezrozumiałym, od problemu w jakimś obszarze życia, z którym nie chcemy się zmierzyć.
Jak zapamiętać sen?
Shainberg podaje prosty sposób: kupujesz notatnik, który bardzo ci się podoba. Kupujesz go jednak już z intencją, że spisywać w nim będziesz sny. Na pierwszej stronie piszesz dużymi literami tytuł: DZIENNIK SNÓW. Przed pójściem spać, już w łóżku, na kolejnej stronie piszesz datę najbliższej nocy np. 29/30.12.12. Kładziesz zeszyt przy łóżku, najlepiej otwarty. W środku długopis. W ten sposób wyraźnie wyrażasz intencję zapamiętania snu. Powtarzasz ją jeszcze w myślach, zanim uśniesz. Zdaniem autorki powinno zadziałać. Jeśli nie tej samej nocy to którejś z kolejnych, o ile robisz ten "rytuał" codziennie.
| "Przed burzą"[fot. A.Romaniecka, Essaouira, Maroko 2012 ] |
Jak analizować swoje sny?
Przede wszystkim samodzielnie. To znaczy bez użycia senników. Twój sen to ty, nikt inny. W tym śnie mówisz do siebie językiem symboli - to prawda, ale takich, które bazują na twoich osobistych doświadczeniach, emocjach, przekonaniach, unikalnej sytuacji życiowej itp. Dlatego mówisz niejako w swoim własnym "narzeczu" czy "gwarze". Autorka rekomenduje więc odsunięcie na bok koncepcji Freuda czy nawet Junga i prawdziwe zanurzenie we własny świat: co to dla mnie znaczy? co mi to mówi? z czym się kojarzy? Na przykład pojawiający się we snach wilk inaczej będzie się kojarzył komuś, kto te zwierzęta kocha i podziwia, a inaczej hodowcy owiec z Bieszczad, który stracił kilka sztuk ze stada przez wilki i pała do nich prawdziwą niechęcią.
Zgodnie ze wskazówkami płynącymi od sefardyjskiego kabalisty Izaaka Ślepca, którego pisma przywołuje autorka, szczególną uwagę należy poświęcić snom, które się powtarzają oraz koszmarom. W obu wypadkach oznacza to, że coś w życiu umyka naszej uwadze i konieczne jest wtedy powtarzanie tej samej wiadomości, a jak i to nie pomaga, sięgnięcie po bardziej drastyczne środki, które finalnie ułożą się w scenariusz koszmaru. Shainberg pisze, by nie popadać w panikę i nie przypisywać koszmarom mocy proroczych snów, bo wtedy odgradzamy się ponownie od ich prawdziwego przesłania. Ważne, by wtedy pamiętać, że ten sen to mój własny "wytwór", nic obcego z zewnątrz.
W książce autorka opisuje sposoby samodzielnej interpretacji snów i jak odnosić je do aktualnej sytuacji życiowej. Grunt, to nie bać się swoich własnych snów. Aby zyskać do nich zdrowszy stosunek, Shainberg proponuje traktować je jak gromadkę słodkich, ale urwisowatych dzieci, które uwielbiają bawić się z tobą w zagadki, kalambury i chowanego. Twoją rolą jest znalezienie tego, co ukryły, rozwiązanie zagadki czyli otwarcie listu i przeczytanie wiadomości.
| Essaouira, Maroko 2012 [fot. A.Romaniecka] |
Książka, jak pisałam już we wcześniejszych postach, dotyczy także śnienia w ciągu dnia czyli wychwytywania sygnałów, jakie wysyła wyobrażeniowa część naszego umysłu za dnia. Tu autorka wchodzi w tematy trudniejsze, ale równie pasjonujące. Kojarzą mi się one bezpośrednio z dorobkiem A. Mindell'a i psychologią procesu. Dużo tu o nawykach i uzależnieniach, nawet tych najbardziej subtelnych jak gesty, frazy, stwierdzenia, mimika, tiki itp. Praca z nimi to jak uchwycenie końcówki nici Ariadny. Shainberg prowadzi czytelnika wzdłuż tej nici, aby zrozumiał, z czym te nawyki się wiążą i w końcu, co dało im początek. Autorka robi to powoli, etap po etapie, bo nie jest to ani łatwe, ani bardzo przyjemne. Doświetlenie tych schowanych wcześniej obszarów za pomocą świadomej obserwacji i refleksji, pozwala na stopniowe rozplątywanie wewnętrznego galimatiasu. Wtedy opuszczamy krok po kroku strefę depresji, frustracji, nieukojonego żalu, odrzucenia itp. Potencjalny zysk z takiej wewnętrznej pracy jest więc ogromny.
Książka jest tak pomyślana, że stanowi stopniowe wprowadzenie - nie da się więc zamknąć jej w kilku postach. Trzeba tę książkę przeczytać całą. Ew. można poszperać na YouTube, gdzie wisi kilka wykładów Shainberg. Mam nadzieję, że pozycja ta pojawi się w końcu na naszym rynku wydawniczym w polskim tłumaczeniu. A może w międzyczasie autorka przyjedzie do Polski? Wiem, że jeździ z wykładami nawet do Moskwy.
Odrzucam myśl, że sny są tylko nic nie znaczącymi majakami mózgu. Zgadzam się z Shainberg, że stanowią źródło aktualnej wiedzy o nas samych. Są darmowym narzędziem, które jest tuż pod ręką.
Sama prawda. Bardzo ciekawe. Spróbuję metodę zapamiętywania snów. Podzielę się informacją jak ta metoda na mnie podziała.
OdpowiedzUsuń