Spotkanie (opowiadanie)
Olbrzymia akacja. Bezlistna tworzy na tle nieba abstrakcyjny witraż, choć w lecie, w popołudniowym słońcu, wydaje się lekko fioletowa. Co wieczór, tuż za drzewem, migoczą w oknie niebieskie odblaski telewizora. Gaśnie punktualnie o dwudziestej drugiej. Starsza pani zasypia. Dokładnie trzy minuty później z jej domu wychodzi stary jamnik. Jest niedołężny - nieporadnie kolebie się na krótkich łapkach, niemal szurając dużym brzuchem o chodnik. Bez względu na porę roku, pies ma na sobie śmieszne, dziergane wdzianko. Zaczyna od latarni. Z trudem unosi tylną łapę i obsikuje betonowy cokół. Potem przychodzi kolej na starą lipę. Nie da się dojrzeć, co zwierzę dokładnie robi, bo nie dociera tam światło. Wychodzi jednak z cienia wyraźnie lżejszym krokiem i staje przy samej ulicy. O tej porze jest już ona zupełnie opustoszała. Jamnik...