Posty

Wyświetlanie postów z 2020

Spotkanie (opowiadanie)

           Olbrzymia akacja. Bezlistna tworzy na tle nieba abstrakcyjny witraż, choć w lecie,   w popołudniowym słońcu, wydaje się lekko fioletowa. Co wieczór, tuż za drzewem, migoczą w oknie niebieskie odblaski telewizora. Gaśnie punktualnie o dwudziestej drugiej. Starsza pani zasypia. Dokładnie trzy minuty później z jej domu wychodzi stary jamnik. Jest niedołężny - nieporadnie kolebie się na krótkich łapkach, niemal szurając dużym brzuchem o chodnik. Bez względu na porę roku, pies ma na sobie śmieszne, dziergane wdzianko.             Zaczyna od latarni. Z trudem unosi tylną łapę i obsikuje betonowy cokół. Potem przychodzi kolej na starą lipę. Nie da się dojrzeć, co zwierzę dokładnie robi, bo nie dociera tam światło. Wychodzi jednak z cienia wyraźnie lżejszym krokiem i staje przy samej ulicy.     O tej porze jest już ona zupełnie opustoszała. Jamnik...

Koronawirus nas zmieni?

Obraz
Odkurzyłam swojego bloga. Z rozrzewnieniem przebiegłam po ostatnich wpisach. To było eony temu! Jakże inny był świat. Inne było też moje życie. Od tego czasu przeczytałam wiele kolejnych książek, miałam refleksje na temat różnych filmów i obrazów, a mimo to nie znalazłam w sobie impulsu do tego, by do bloga wrócić i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Dlaczego więc teraz? Od trzech tygodni, jak większość, jestem w izolacji, bo wokół koronawirus. Odmienia się go dzisiaj przez wszystkie przypadki. Serwery Facebooka rozgrzewają się do czerwoności, bo kto może koi swój lęk - świadomy czy nie, w morzu informacji, memów, protestów itp. Po trzech tygodniach przeorganizowałam się na tyle, by nie stykać się z informacjami na ten temat. Oczywiście wiem mniej więcej, co się dzieje i jakie są zalecenia, ale nakręcanie się statystykami czy apelami lekarzy zaczęło mnie kosztować na tyle dużo, że musiałam to przerwać. Jeśli mam przetrwać do końca izolacji we względnie dobrym stanie fizycznym...