Śnienie: część II - dwie rzeczywistości?

A.Romaniecka Drzwi katedry w Winchester
Wracam do książki Catherine Shainberg o Śnieniu: KABBALAH AND THE POWER OF DREAMING. Zanim autorka wprowadzi czytelnika wgłąb świata snów, robi swoistą inwentaryzację pojęć. 

Założeniem kluczowym dla Shainberg i jej późniejszego wywodu jest istnienie dwóch rzeczywistości. Pierwsza z nich jest domeną naszej świadomości, która uznaje za istniejące tylko to, co daje się poznać pięcioma zmysłami. Można więc ją zmierzyć, ocenić i względnie przewidzieć, co daje wrażenie, że jest jedyną i ostateczną rzeczywistością. Nasz racjonalny umysł (lewa półkula), pragnąc dostarczyć niezbitych dowodów na prawdziwą naturę rzeczy, oddziela nas od innego świata, z którym łatwiej porozumiewa się wspomniany już umysł wyobrażeniowy (prawa półkula).

Ostatnie stulecia, będące triumfem nauki i "ociosywania" świata z wszystkiego, czego nie da się wyjaśnić ani udowodnić, utwierdziły nasze ego w przekonaniu, że "nieznane" i "niewyjaśnione" oznacza "nieprawdziwe". To tylko wytwory ludzkiej wyobraźni, czyste mrzonki - nic więcej. Ten sposób myślenia jest bardzo kuszący, ponieważ zmniejsza czynnik niepewności w naszym życiu. Więcej nawet - pozwala wierzyć, że mamy względną kontrolę nad swoim otoczeniem - pisze autorka. Ta postawa stoi za wyjątkowymi osiągnięciami techniki i oczywiście nikt tego nie podważa. 
Shainberg podaje w tym miejscu bardzo trafną - w moim odczuciu - metaforę: przyszpilenie złapanego motyla do celów badawczych, zawsze oznacza jego pewną śmierć. Jednym słowem, odcięcie się od umysłu wyobrażeniowego, mimo wszystko zawęża percepcję - coś nam jednak umyka, coś tracimy. 

W większości środowisk pomijanie opowieści o swoich dziwnych doświadczeniach i przeżyciach należy do dobrego tonu, aby nie wyjść w najlepszym razie na dziwaka. Nie pasuje to do świata nowoczesnych technologii i twardego biznesu. Większość z nas doświadczyło, bądź doświadczy w życiu czegoś, czemu współczesna nauka zaprzecza. Mało kto ma ochotę dzielić się z innymi czymś, co we współczesnym świecie jest w zasadzie tabu. Autorka przytacza całą masę dziwnych, a nawet dziwacznych wypadków, jak widzenie duchów, wiadomości od zmarłych bliskich, prorocze sny, deja-vu, telepatia, dziwne zbiegi okoliczności, przeczucia, które się sprawdziły, cudowne ocalenie od śmierci na skutek interwencji nieznanych sił itp. Shainberg pisze, że większość nie radzi sobie z doświadczeniami tego rodzaju - przeważa strach, zakłopotanie i niedowierzanie. To z kolei powoduje, że nie pozwalamy naszemu umysłowi prawdziwie zbadać te fenomeny. Na potrzeby książki autorka - aby zmniejszyć niepokój  lewej półkuli czytelnika, przyjmuje  następujące założenie: to, czego nie da się udowodnić, nie musi od razu być nieprawdziwe. Pisze dalej: konfrontacja z tajemnicą może być początkiem fascynującej przygody, która może nas ominąć, gdy górę weźmie strach.

Autorka przekonuje - i dla mnie brzmi to logicznie - że pełen ogląd rzeczywistości osiągnie się tylko wtedy, gdy pomiędzy umysłem racjonalnym (werbalizującym - lewa półkula) a wyobrażeniowym (prawa półkula) będzie harmonia. Dominacja tego pierwszego odcina nas bowiem od olbrzymiej ilości doznań i ogromnej wiedzy ze świata "niematerialnego". Dominacja drugiego spowoduje zaś "odlot" i zagrażające zdrowej egzystencji odcięcie się od świata fizycznego.

A.Romaniecka Drzewo Życia
Wracając do snów: nawet jeśli zawodzi pamięć i na ogół je zapominamy, zdarza się, że trafi się taki, który wytrąci nas z rytmu. Wydaje się być tak mocny i realistyczny, że nawet po obudzeniu się, jeszcze przez chwilę umysł jest przekonany, że działo się to naprawdę. Bo dla umysłu wyobrażeniowego tak właśnie było. Kiedy śnisz, że goni Cię seryjny morderca, twój strach jest realny - ciało reaguje nań tak samo, jak gdyby działo się to na jawie. Po obudzeniu i uspokojeniu się, racjonalnie tłumaczysz sobie, że to tylko sen i może nawet silisz się na jego interpretację.
Jednak tak długo, jak jesteś w stanie nadać swojemu snowi znaczenie z łatwością nawiązując do rzeczywistości, uspokajasz tylko swój werbalizujący umysł, który nie chce opuścić swojej strefy komfortu. Tym samym ponownie oddziela Cię to od głębi świata śnienia.

Autorka zwraca uwagę, że przypisując proces śnienia tylko do tego, co przydarza nam się podczas snu, odgrodziliśmy się od bardzo ważnych procesów, które i tak w nas w ciągu dnia zachodzą - tyle tylko, że nie umiemy z nich czerpać. Czujemy się bezpiecznej, gdy zamykamy świat śnienia - daje nam to poczucie bezpieczeństwa. Trzymamy się kurczowo tego, co wydaje nam się bardzo stabilne i namacalne. Jednak granica pomiędzy tymi dwiema rzeczywistościami jest znacznie mniej wyraźna, niż nam się zdaje. To oddzielenie, które utrzymujemy, mimo, że sztuczne, jest bardzo mocne: "to jest fantazja, a to jest rzeczywistość". Jesteśmy trochę jak dzieci chowające się przed bezkresną pustką. Uzbrojeni w taką świadomość, próbujemy zrozumieć wielki świat na zewnątrz, jak i wielki świat wewnątrz nas.

Co oddziela oba światy? Co jest jednocześnie ich łącznikiem, bramą do nich? To nasze ciało. To właśnie jego odczuciom należy zawierzyć. Odczucia są drogą w obu kierunkach - i do świata fizycznego i do świata snów. Shainberg podaje przykład: jeśli coś cię boli i skierujesz na ten ból swoją uwagę, będziesz w stanie go opisać. Że jest tępy, albo gorący, czerwony, rozpalony itd. Jeśli wejdziesz głębiej w to "postrzeganie", przez umysł mogą ci nawet przemknąć jakieś obrazy czy dźwięki. One także mówią coś o tym bólu. Doświadczenie przemawia do nas językiem naszych zmysłów. Doświadczanie to domena prawej półkuli mózgowej, która nie werbalizuje, nie posługuje się słowami. Aby się wyrazić, ta część naszego umysłu przywołuje doznania pięciu zmysłów.

Świat śnienia powoduje zmiany w świecie fizycznym. Przykład? Powiedzmy, sen o maratonie. We śnie - inaczej niż w świecie materialnym, nie będą ograniczać nas prawa fizyki. Możemy więc biec z większą lekkością, robić szczególnie duże kroki, nie czuć zmęczenia i pragnienia. A jednak po wybudzeniu się z takiego snu możesz czuć zmęczenie i napięcie mięśni. To dlatego, że obrazy ze snu wywołały mikro-ruchy mięśni. W ten sposób obrazy ze snu weszły w dialog z ciałem. Sen działa więc na świat fizyczny. I choć obrazy te mogą być zupełnie surrealistyczne, ich skutek jest namacalny i prawdziwy. To oddziaływanie może też przebiegać w drugą stronę. Oba więc światy - fizyczny i niematerialny,  wchodzą w interakcje poprzez ciało - pisze Shainberg. 

Tak jak ciało modzelowate łączy prawą i lewą półkulę, tak twoje ciało łączy wewnętrzny świat śnienia z zewnętrznym światem materii. Bezpieczne oparcie w ciele (bycie "tu i teraz") wraz z wyrobionym nawykiem "nasłuchiwania" odczuć z pięciu zmysłów, pozwoli na dostęp do obu wspomnianych rzeczywistości bez ryzyka zatracenia się w którejś z nich. Autorka określa to mianem pierwszego kroku na ścieżce Śniącego - kogoś, kto wie, jak czerpać mądrość z obu światów. Bo skoro prawa półkula nieprzerwanie "śni" = wysyła komunikaty poprzez obrazy i doznania ciała, to oznacza, że za dnia również zachodzi interakcja pomiędzy tym procesem, a rzeczywistością fizyczną - tyle, że nie jesteśmy tego świadomi (por. Mindell: rzeczywistość uzgodniona, Kraina Snów, śniące ciało). To, co oferuje, wedle autorki, jej książka to właśnie praca nie tylko ze snami, które śnimy w nocy, ale i z procesem śnienia, który dzieje się w ciągu dnia i do którego rzadko mamy dostęp.

---------------------------
Ciąg dalszy nastąpi...




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koronawirus nas zmieni?

Spotkanie (opowiadanie)

Śnienie: część I - śnisz, nawet gdy nie śpisz