Porządki w głowie

Porządkowanie ma jakąś terapeutyczną moc. Tak przynajmniej uważam. Dziś wzięłam się za dwa pudła, które jak wyrzut sumienia trzymałam pod stołem. Było w nich to wszystko, czego nie dało się szybko uprzątnąć przed wizytą gości sprzed bodaj 3 miesiący. 

I tu zastanawiające spostrzeżenie - niczego z tych szpargałów w sumie mi przez ten okres nie brakowało. Uleciało mi najzwyczajniej z pamięci, że mam jeszcze 2 inne balsamy do ust, konturówkę, kilka naszyjników, wizytówki mniej lub bardziej znajomych, perfumy itp. Rzeczy, rzeczy, rzeczy... Dużo i w sumie niepotrzebne. A był taki okres w moim życiu, dobre dwie dekady temu, kiedy bardzo dbałam, aby cały mój dobytek dało się spakować do plecaka. No może jeszcze do jakiejś torby. I tyle. Teraz nie ma nawet szans. Oglądałam dzisiaj zresztą arcyciekawy dokument na Planete o konsumpcyjnym podejściu współczesnego społeczeństwa. 
fot. A.Romaniecka
Wracam jeszcze do tego sprzątania. Otóż właśnie podczas odsiewania rzeczy do wyrzucenia i tych, które są przydatne, układania wszystkiego wg jakiegoś logicznego klucza, niemal czuję, jak w mojej głowie odbywa się proces w piękny sposób symetryczny. Różne historie, wątki i wydarzenia, ułożyły się także wg jakiegoś porządku. Uspakaja mnie to i wytwarza, podobnie jak na planie fizycznym, całkiem sporo nowej przestrzeni. Przestrzeni, którą można zagospodarować inaczej, może nawet lepiej niż przedtem.

Stąd pomysł na bloga. W zasadzie  coś mi tam w głowie kiełkowało już wcześniej. Od niedawna mam wreszcie trochę więcej czasu dla siebie, który zamierzam przeznaczyć na przeczytanie książek, które piętrzą się w oczekiwaniu na moją uwagę. Lepsze, gorsze, różnorakie. Plus zakupy z ostatnich kilku tygodni, także spoza Polski. Ale Bóg mi świadkiem - i tak się powstrzymuję, by znowu nie popaść w KKK czyli Kompulsywne Kupowanie Książek (nazwa tej jednostki "chorobowej" to mój oczywiście wymysł :-) ). Kiedyś był to mój poważny problem. W rezultacie mam do przeczytania jakieś 80-90 książek, które sama kupiłam. Jakby jeszcze starczyło mi w życiu czasu, mam jeszcze w domu wielką bibliotekę książek "odziedziczonych".
Pomysł jest więc taki: pisać bloga o tym, co czytam. Ale nie mają to być po prostu recenzje. Chcę jakoś odnieść się do tego co wokół, do kultury czy polityki, czy własnego życia. Kilka książek, które kupiłam w ostatnim miesiącu, jeszcze do Polski nie dotarły - nie wiem, czy w ogóle się ukażą. Trzy z nich są mocno teraz dyskutowane - dziedzina: społeczeństwo, socjologia, polityka i media. Reszta - od beletrystyki, przez science fiction po reportaże.

Blog ten tworzę też z myślą o kilku moich znajomych i przyjaciołach - nie dajemy rady spotykać się często i nie na długo, a są zainteresowani dziedzinami, o których zamierzam pisać. Będą więc tu mogli zajrzeć i może zainspiruje to ich do sięgnięcia po którąś z lektur. Albo wręcz przeciwnie.



Komentarze

  1. Dodaje do ulubionych i czekam na kolejne wpisy :-)
    Mam pol strychu pudel z roznosciami, ale nie wyrzucam. Tam jest schowany moj najlepszy czas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
      Pudła na strychu... Kojarzą mi się z pasjonującym, niemal archeologicznym wyzwaniem :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Koronawirus nas zmieni?

Spotkanie (opowiadanie)

Śnienie: część I - śnisz, nawet gdy nie śpisz